Punktem wyjścia do dyskusji była petycja powiatu świdnickiego, w której samorządowcy domagali się przywrócenia obowiązkowych dyżurów aptek. Ich zdaniem obecny system, oparty na dobrowolności i ograniczeniu godzin dyżurowania do 23:00, nie zapewnia mieszkańcom dostępu do leków w nocy i święta.
– Dobrowolność nie działa, a mieszkańcy zostają bez dostępu do leków – argumentował mecenas Mateusz Jabłoński ze Związku Powiatów Polskich, wskazując na brak sankcji za niewykonywanie uchwał i masowe oświadczenia aptek o braku personelu. Według niego problem jest głębszy niż sama treść przepisów. Powiaty są bezradne wobec sytuacji, w której apteki unikają dyżurów, a niektóre podmioty wykorzystują uchybienia formalne jako pretekst do wyłączenia całych sieci aptek z obowiązku dyżurowania.
Ministerstwo Zdrowia: kompromis uzgodniony w 2023 roku
Resort zdrowia nie podziela obaw samorządów. Katarzyna Piotrowska-Radziewicz, dyrektor Departamentu Polityki Lekowej i Farmacji, przypomniała, że obecne regulacje są wynikiem kompromisu wypracowanego w 2023 roku.
– Nowelizacja z 2023 r. zniosła przymus dyżurów, bo były nierentowne. Ustawodawca określił minimalny zakres godzin finansowany przez NFZ, który zabezpiecza potrzeby pacjentów – podkreśliła przedstawicielka ministerstwa.
Decyzja o ograniczeniu dyżurów do godziny 23:00 wynikała z analizy danych NFZ, które pokazują, że po tej godzinie zapotrzebowanie na leki spada niemal do zera. Ministerstwo odrzuciło też argumenty o niezgodności finansowania dyżurów z prawem, wskazując, że stawki są jasno określone w ustawie.
Farmaceuci: braki kadrowe są realne
Środowisko aptekarskie mówi jednym głosem: problemem nie jest niechęć, lecz dramatyczny brak kadr.
– Kara za fizyczną niemożność dyżurowania byłaby absurdem i opresją – stwierdził Mariusz Politowicz z NRA, przypominając, że w wielu aptekach pracuje mniej niż dwóch magistrów farmacji.
Właściciele jednoosobowych placówek podkreślają, że obecny model powstał w wyniku kompromisu, który samorządy współtworzyły.
– Jeśli powiat chce dłuższe dyżury, może je mieć – ale musi za nie zapłacić. Nie ma mowy o pracy za darmo w XXI wieku – dodał Politowicz.
Propozycja Bojarskiego: technik na dyżurze, farmaceuta pod telefonem
Poseł Krzysztof Bojarski zaproponował rozwiązanie, które może wywołać rewolucję w roli techników farmaceutycznych.
– Jeśli są problemy kadrowe, może warto dopuścić technika farmaceutycznego do samodzielnej pracy w godzinach nocnych, przy wsparciu telefonicznym magistra farmacji w trudnych sytuacjach. To byłoby tańsze i odciążyłoby farmaceutów. – argumentował poseł.
Według niego obecny model pracy w aptekach marnuje potencjał farmaceutów:
– Macie ogromną wiedzę i doświadczenie, a sprowadzacie swoją rolę do podawania opakowań leków. Ja prowadzę szpital i marzy mi się, by farmaceuci nie siedzieli w aptece i nie skanowali pudełeczek, tylko byli wykorzystani w zupełnie innym miejscu – podkreślił Bojarski
Propozycja spotkała się z natychmiastową ripostą Naczelnej Rady Aptekarskiej.
– Nie ma teraz potrzeby, aby wprowadzać na siłę techników farmaceutycznych, bo nie ma takich potrzeb – podkreślił radca prawny Izby, Krzysztof Baka.
Źródło: MB/ SEJM