Jednym z argumentów przemawiających za zmianami są dane dotyczące marnowania leków. Według informacji przedstawionych przez Ministerstwo Zdrowia do utylizacji trafia około 3300 ton niewykorzystanych leków rocznie. W przeliczeniu oznacza to średnio około 275 kg leków oddawanych do jednej apteki w ciągu roku. Resort zwraca również uwagę na zjawisko robienia zapasów lekowych przez pacjentów, które zostało wskazane jako jeden z istotnych problemów obecnego systemu receptowego.
Refundacja tylko do 60 dni terapii
Proponowane rozwiązania zostały opisane jako element tzw. Dobrej Praktyki Refundacyjnej (DPR). Jej głównym celem ma być finansowanie aktualnego zapotrzebowania terapeutycznego pacjenta, a nie tworzenie nadmiernych zapasów leków refundowanych. Ministerstwo Zdrowia zakłada, że recepty refundowane będą mogły obejmować terapię nawet do 360 dni, jednak jednorazowo refundacją co do zasady będzie objęta ilość odpowiadająca maksymalnie 60 dniom leczenia.
Jedną z najważniejszych zmian jest zasada, zgodnie z którą refundacją ma być objęta ilość leku odpowiadająca maksymalnie 60 dniom stosowania. Jeżeli pacjent otrzyma receptę na większą ilość preparatu, nadal będzie mógł wykupić cały lek, jednak część przekraczająca limit refundacyjny będzie wydawana za pełną odpłatnością. Ministerstwo podkreśla, że nie oznacza to zakazu wcześniejszego zakupu leków. Zmianie mają ulec jedynie zasady finansowania przez publicznego płatnika.
Kolejna realizacja nie od razu
Projekt zakłada również zasady dotyczące kolejnych realizacji recept refundowanych. Następne wydanie leku z refundacją miałoby być możliwe po upływie 3/4 okresu stosowania odpowiadającego wcześniej wydanej ilości. W praktyce oznacza to, że jeśli pacjent otrzyma lek na 60 dni terapii, to kolejne refundowane wydanie będzie możliwe najwcześniej po 45 dniach. Ministerstwo określa ten mechanizm jako „bufor bezpieczeństwa”, który ma z jednej strony zapewnić ciągłość leczenia, a z drugiej ograniczyć gromadzenie nadmiernych zapasów.
Kluczową rolę w nowym modelu ma odegrać system P1. To właśnie on będzie automatycznie obliczał ilość leku możliwą do wydania z refundacją, zakres wydania za pełną odpłatnością oraz termin kolejnej realizacji refundowanej Co ważne, system ma uwzględniać nie tylko realizacje jednej recepty. Pod uwagę będą brane także realizacje innych recept dotyczących tego samego leku lub refundowanego odpowiednika, jeśli zostały wystawione dla tego samego rozpoznania. Nie będzie więc możliwości „odnowienia” limitu refundacyjnego poprzez uzyskanie kolejnej recepty na ten sam preparat.
Mniej problemów czy więcej pytań pacjentów?
Z punktu widzenia techników farmaceutycznych nowe przepisy mogą oznaczać zarówno ułatwienia, jak i nowe wyzwania. Z jednej strony część obliczeń ma zostać przejęta przez system informatyczny, co ograniczy konieczność samodzielnego interpretowania skomplikowanych zasad refundacyjnych.
Z drugiej strony można spodziewać się większej liczby pytań ze strony pacjentów, którzy przyzwyczaili się do realizowania recept na większe ilości leków. To właśnie pracownicy aptek będą najczęściej wyjaśniać, dlaczego część preparatu została wydana z refundacją, a część wymaga pełnej odpłatności.
Resort zdrowia podkreśla, że proponowane rozwiązania nie mają utrudniać dostępu do farmakoterapii. Celem zmian jest ograniczenie finansowania nadmiernych zapasów leków oraz zmniejszenie skali marnowania produktów leczniczych. Według założeń pacjent nadal będzie mógł kupić większą ilość przepisanego preparatu, jednak publiczny płatnik sfinansuje jedynie część mieszczącą się w określonych limitach refundacyjnych.