Sprawa, którą zajmował się sąd, zaczęła się rutynowo — od kontroli przeprowadzonej przez Narodowy Fundusz Zdrowia. Kontrolerzy przeanalizowali 84 recepty elektroniczne, co dało łącznie 115 dokumentów realizacji recept. Wszystkie dotyczyły leków zawierających substancje bardzo silnie działające. W każdym przypadku jako osobę wydającą lek wskazano technika farmaceutycznego.
To właśnie fakt, że leki z wykazu A były wydawane przez techników farmaceutycznych, stał się podstawą do uznania realizacji recept za wadliwe. NFZ obciążył aptekę kwotą 20 559,11 zł nienależnej refundacji oraz dodatkowymi karami umownymi przekraczającymi 4 400 zł.
Prowadząca aptekę spółka nie zgodziła się z wynikami kontroli. Jej zdaniem przepisy, na które powołał się NFZ, są niejednoznaczne — odesłanie do Urzędowego Wykazu Produktów Leczniczych ma być tzw. „pustym odesłaniem”, które nie pozwala ustalić listy substancji bardzo silnie działających.
Argumenty apteki: „nie ma wykazu, więc nie ma zakazu”
Właściciel apteki, składając pozew przeciwko NFZ, wskazywał, że technik farmaceutyczny nie może wydawać produktów leczniczych zawierających substancje bardzo silnie działające określone w Urzędowym Wykazie Produktów Leczniczych. Jednak, jak argumentował, w wykazie tym nie istnieje lista substancji z wykazu A.
Spółka dowodziła, że skoro wykaz nie zawiera jednoznacznego spisu tych substancji, to nie da się ustalić, które produkty są zabronione do wydawania przez techników farmaceutycznych. A skoro nie da się ich ustalić, to technik, wydając takie leki, nie narusza przepisów. To właśnie ta linia argumentacyjna miała przekonać sąd, że decyzja NFZ była niesłuszna.
- Czytaj także: Gdzie kończą się kompetencje technika farmaceutycznego? Ryzyko, o którym apteki wolą nie rozmawiać..
NFZ odpowiada: substancje są wskazane – w wykazie i w Farmakopei Polskiej
NFZ nie zgodził się z taką interpretacją prawa. Wskazał, że choć wykazy substancji bardzo silnie działających bywają rozproszone, to jednak ich identyfikacja jest możliwa, a dokumenty obowiązujące w Polsce jednoznacznie je zawierają. Fundusz powołał się nie tylko na Farmakopeę Polską, ale także na wykazy publikowane przez Prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych.
Do akt sprawy trafiła również lista substancji i produktów leczniczych wydanych przez techników farmaceutycznych w danej aptece, które NFZ uznał za niezgodne z prawem. Sąd, analizując tę listę, potwierdził, że każda z substancji bardzo silnie działających wskazanych w tej sprawie znajduje się w obowiązujących wykazach. W efekcie sąd uznał, że argument o „pustym odesłaniu” nie ma żadnych podstaw.
– Powódka podnosiła, że substancje te nie znajdowały się w Urzędowym Wykazie. Takie twierdzenie nie jest jednak prawdą. Lektura powyżej wymienionych wykazów ogłoszonych przez Prezesa Urzędu Rejestracji prowadzi do wniosku, że wspomniane substancje o bardzo silnym działaniu, wydane przez techników, były w wykazach uwzględnione. Zatem zostały one ujęte nie tylko Farmakopei Polskiej, ale także w wykazie, o którym ustawodawca wskazuje w art. 91 ust. 1 pkt 1 Prawa farmaceutycznego – wskazywał Sąd.
Sąd: technik farmacuetyczny nie jest przygotowany do pracy z substancjami bardzo silnie działającymi
W uzasadnieniu wyroku Sąd Rejonowy w Opolu przypomniał, czym są substancje bardzo silnie działające. To grupa, w której różnica między dawką terapeutyczną a dawką śmiertelną jest bardzo niewielka, co sprawia, że ich stosowanie wymaga szczególnej wiedzy farmakologicznej i wyjątkowej ostrożności.
Sąd wyraźnie stwierdził, że technik farmaceutyczny nie jest przygotowany do operowania substancjami o tak wysokiej toksyczności. Program nauczania technika farmaceutycznego nie obejmuje pracy z truciznami ani sporządzania leków zawierających substancje z grupy A. Obowiązujące przepisy dotyczące praktyki w aptece jasno określają zakres kompetencji technika farmaceutycznego — i ten zakres nie obejmuje wydawania ani sporządzania leków bardzo silnie działających.
Co więcej, Sąd zauważył, że przyjęcie interpretacji proponowanej przez aptekę prowadziłoby do sytuacji, w której technik farmaceutyczny mógłby legalnie sporządzać i wydawać substancje będące truciznami. Byłoby to sprzeczne zarówno z intencją ustawodawcy, jak i podstawowymi zasadami ochrony zdrowia pacjenta.
Wyrok: powództwo oddalone, a kontrola NFZ uznana za prawidłową
Po przeanalizowaniu wszystkich argumentów sąd w całości oddalił powództwo apteki. Uznał, że NFZ przeprowadził kontrolę prawidłowo, a nałożone sankcje były zasadne.
Decyzja sądu jednoznacznie potwierdza, że technicy farmaceutyczni nie mogą wydawać leków zawierających substancje bardzo silnie działające — niezależnie od tego, w jakiej formie i gdzie dokładnie znajdują się wykazy tych substancji.
Wyrok ten ma szczególne znaczenie praktyczne. Po pierwsze, przypomina, że zakres uprawnień technika farmaceutycznego jest prawnie ograniczony i nie obejmuje realizacji recept na leki z wykazu A. Po drugie, potwierdza, że NFZ ma pełne prawo zakwestionować realizację recepty, jeśli lek wydała osoba nieuprawniona, nawet jeśli wydanie nastąpiło w dobrej wierze.
Źródło: mgr.farm