Projekt „Apteka bez Aptekarza”
Propozycja przedstawiona przez Leszka Jargana, prezesa Fundacji „Blisko Ciebie”, zakłada głębokie zmiany w strukturze rynku. Pierwszym krokiem miało być całkowite zniesienie dotychczasowych obostrzeń znanych jako „Apteka dla Aptekarza” oraz „Apteka dla Aptekarza 2.0″. Zdaniem prezesa Fundacji, uzależnianie własności apteki od posiadania dyplomu farmaceuty jest bezpodstawne, ponieważ za codzienne funkcjonowanie placówek i tak odpowiadają ich kierownicy (będący farmaceutami).
Największe kontrowersje wzbudził jednak kolejny punkt projektu, który zezwalał na prowadzenie dyżurów nocnych oraz świątecznych bez fizycznej obecności farmaceuty w placówce. W myśl tych założeń, do obsługi pacjentów w tym czasie wystarczyłby technik farmaceutyczny legitymujący się co najmniej 10-letnim stażem pracy.
Leszek Jargan argumentował swoje stanowisko następująco:
– Technicy, tak jak farmaceuci, mają obowiązek ustawicznego kształcenia się. Otrzymują dodatkowe 6 dni urlopu, tylko celem dokształcania się. Ich rola w aptekach, gdzie pacjenci mają problem z dostępem do leków w porze nocnej, niedziele i święta, może być dla systemu bardzo pomocna. […] Nie chodzi o to, że chcemy zastąpić farmaceutę technikiem farmaceutycznym. Broń Boże. Ale już dzisiaj technik farmaceutyczny może prowadzić punkt apteczny. Nie ma ta farmaceuty, jest technik farmaceutyczny – mówił prezes Fundacji „Blisko Ciebie”.
Projekt zakładał, że technik realizowałby obowiązki w ramach swoich aktualnych uprawnień ustawowych, co w praktyce uniemożliwiłoby mu wydawanie m.in. leków bardzo silnie działających czy psychotropowych.
Stanowczy i jednolity opór branży
Pomysł ten został natychmiastowo i solidarnie odrzucony przez całe środowisko farmaceutyczne. Jeszcze przed obradami Ogólnopolskie Stowarzyszenie Zawodowe Techników Farmaceutycznych przeprowadziło ankietę, w której blisko 80% samych techników opowiedziało się przeciwko takiemu rozwiązaniu.
Prezes Jargan próbował podważyć te wyniki podczas posiedzenia, sugerując, że technicy zostali wprowadzeni w błąd i obawiali się braku dodatkowego wynagrodzenia za nocną pracę. Twierdził, że ich optyka zmieniłaby się, gdyby dostrzegli w tym szansę na „zwiększenie swojej majętności”.
Mimo to, reprezentanci wszystkich organizacji branżowych obecnych na posiedzeniu zdecydowanie potępili ten projekt:
- Mariusz Kisiel (Związek Aptek Franczyzowych):
– Nie ma zgody Związku Aptek Franczyzowych na to by apteka mogła funkcjonować bez farmaceuty. Zarówno na co dzień, jak i w okresie dyżuru. Obecność farmaceuty jest ustawowo narzucona. Farmaceuta jest niezależny zawodem medycznym, który podlega pełnej odpowiedzialności zawodowej i jego obecność jest gwarantem bezpieczeństwa funkcjonowania apteki – mówił Mariusz Kisiel ze Związku Aptek Franczyzowych.
- Dr Wiktor Krzymowski (Fundacja Na Rzecz Pacjentów):
– Zmiana ta idzie za daleko. Można powiedzieć wręcz, że obecność farmaceuty w aptece jest pewnym dogmatem, który łączył środowisko. Z punktu widzenia Fundacji Na Rzecz Pacjentów istnieje wartość z obecności farmaceuty w aptece. Jeżeli chcemy rozwijać opiekę farmaceutyczną, to musimy być tutaj konsekwentni. Wartością samą w sobie jest ta całodobowa i weekendowa obecność farmaceuty – mówił z kolei Dr Wiktor Krzymowski reprezentujący Fundację Na Rzecz Pacjentów.
Zagrożenie dla standardów i konflikty zawodowe
Kategoryczne „nie” padło również ze strony Naczelnej Izby Aptekarskiej. Samorząd podkreślił, że niedopuszczalne jest szukanie oszczędności finansowych lub próba radzenia sobie z brakami kadrowymi kosztem bezpieczeństwa pacjentów.
Głos w tej sprawie zabrał dr Marek Tomków, Prezes NRA:
– Każdy z zawodów ma swoje kompetencje. Nie próbujmy na siłę układać życia grupom zawodowym i budzić demonów. (…) Wyjściem nie jest sytuacja, w której farmaceuta jest wymieniany na technika, bo tak jest taniej – mówi dr Marek Tomków, Prezes NRA.
Wskazał on także, że propozycja ta wywołała niepotrzebne napięcia pomiędzy obiema grupami zawodowymi. W podobnym tonie wypowiedziała się Karolina Wotlińska-Pełka, Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Częstochowie:
– Nie zgadzam się na to, żeby wyprowadzać farmaceutę z apteki. Jest to nasze prawo nabyte. Jest to nasz przywilej i będziemy go bronić – zapewniała z kolei Karolina Wotlińska-Pełka, Prezes Okręgowej Rady Aptekarskiej w Częstochowie.
Ograniczone kompetencje technika w sytuacjach kryzysowych
Marcin Piątek, Prezes Pomorsko-Kujawskiej Okręgowej Rady Aptekarskiej, zauważył przekornie, że kontrowersyjny projekt paradoksalnie zjednoczył całe środowisko. Podkreślił przy tym kluczowy cel nocnych dyżurów:
– Tego można było się spodziewać. Pamiętajmy jaki jest cel dyżurów. A ten cel jest taki, żeby zaopatrywać w leki pacjentów, którzy są w kryzysowej sytuacji. Którzy nie mogą czekać do poniedziałku, do końca świąt na to, żeby uzyskać lek lub receptę. Technik farmaceutyczny nie ma pełnych kompetencji do tego, żeby pracować samodzielnie w pełnozakresowej aptece. Nie może wydawać preparatów odurzających, części preparatów psychotropowych. Nie może też wystawiać recept farmaceutycznych. Te sytuacje, które mogą zdarzyć się podczas dyżuru, tak naprawdę odsyłają pacjenta na nocną i świąteczną pomoc lekarską, których w naszym kraju jest mnie niż dyżurujących aptek – mówił Piątek.
Zależność tę potwierdził poznański farmaceuta Marcin Staniewski, powołując się na twarde dane statystyczne. Wynika z nich, że niemal 40% pacjentów odwiedzających apteki nocą posiada recepty na leki z grup A i N (silnie działające i odurzające):
– A zatem nie ma możliwości, by technik farmaceutyczny nawet z 10-letnim czy 20-letnim stażem wydał taki lek. Jaki sens ma taki dyżur, jeśli on nie będzie w stanie pomóc matce, która przychodzi dla dziecka po leki np. wykazu A – mówił Staniewski.