REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

Technicy farmaceutyczni będą mieli swoją izbę?

Zapowiedź działań zmierzających do utworzenia samorządu zawodowego techników farmaceutycznych wywołała w ostatnich dniach burzliwą dyskusję w środowisku farmaceutycznym. Dla jednych to długo oczekiwany krok w stronę wzmocnienia pozycji najliczniejszej grupy zawodowej pracującej w aptekach. Dla innych – realne zagrożenie dla przyszłości zawodu farmaceuty i kolejny etap wypychania magistrów farmacji z aptek.

Technicy farmaceutyczni będą mieli swoją izbę? (fot. istockphoto.com)

Impulsem do tej dyskusji był wpis opublikowany w mediach społecznościowych przez Krzysztofa Kalinowskiego, technika farmaceutycznego i właściciela apteki. Poinformował on o spotkaniu z posłem Michałem Jachem oraz zapowiedział rozpoczęcie,  jak to określił – „ofensywy legislacyjnej” na rzecz techników farmaceutycznych.

REKLAMA

 – Dziś wspólnie z posłem Michałem Jachem zrobiliśmy pierwszy, niezwykle ważny krok w stronę naprawy statusu zawodu technika farmaceutycznego. To początek ofensywy legislacyjnej, która ma przywrócić nam należne miejsce w systemie ochrony zdrowia – napisał Kalinowski.

W dalszej części wpisu autor wskazał m.in. na liczebność techników farmaceutycznych pracujących w aptekach oraz zapowiedział konkretne postulaty: debatę nad powołaniem własnego samorządu zawodowego, działania na rzecz zmiany grupy zaszeregowania płacowego w ochronie zdrowia, a także uporządkowanie sporów interpretacyjnych dotyczących wydawania leków z wykazu A i systemu punktacji szkoleń.

„Jesteśmy najliczniejsi”

Jednym z głównych argumentów przywoływanych we wpisie była skala obecności techników farmaceutycznych w aptekach. Autor zwrócił uwagę, że według dostępnych danych około 31 tysięcy techników pracuje bezpośrednio „za pierwszym stołem”, a liczba wpisów do Centralnego Rejestru Osób Uprawnionych do Wykonywania Zawodu Medycznego przekracza 39 tysięcy. Dla porównania liczba magistrów farmacji aktywnych zawodowo w aptekach jest szacowana na około 26–28 tysięcy.

 – To prosta matematyka: jesteśmy najliczniejszą grupą fachowców w polskiej farmacji. Bez nas system po prostu przestaje istnieć – przekonywał Kalinowski.

Ostra reakcja farmaceutów: obawy o przyszłość zawodu

W odpowiedzi na zapowiedzi działań legislacyjnych pojawiły się liczne krytyczne komentarze ze strony farmaceutów. Część z nich została skierowana bezpośrednio do Naczelnej Izby Aptekarskiej z apelem o zajęcie jednoznacznego stanowiska.

Jedna z farmaceutek w piśmie skierowanym do samorządu aptekarskiego wskazała, że postulaty rozszerzania samodzielności techników farmaceutycznych budzą „poważne obawy w kontekście przyszłości zawodu farmaceuty jako zawodu medycznego”.

– W obecnym stanie prawnym farmaceuci nie mają realnej możliwości prowadzenia indywidualnej praktyki zawodowej poza strukturą apteki. Oznacza to, że ewentualne ograniczenie ich roli w aptekach może prowadzić do faktycznej eliminacji farmaceutów z rynku pracy – napisała.

Autorka zwróciła także uwagę na potencjalne konsekwencje systemowe, w tym osłabienie samorządu zawodowego farmaceutów poprzez spadek wpływów ze składek oraz ograniczenie zdolności do realizacji ustawowych zadań.

„Liczebność nie oznacza kompetencji”

W komentarzach farmaceutów wielokrotnie powracał argument, że sama liczebność danej grupy zawodowej nie może stanowić podstawy do rozszerzania kompetencji czy nadawania statusu samodzielnego zawodu.

– Mam jedną drobną uwagę odnośnie konstrukcji logicznej: liczebność nie określa ani zakresu odpowiedzialności, ani kompetencji — to właśnie kompetencje i zakres odpowiedzialności decydują o randze zawodu – napisał jeden z farmaceutów.

Inni sięgali po analogie z systemu ochrony zdrowia.

REKLAMA
REKLAMA

– Pielęgniarek w szpitalu też jest więcej niż lekarzy. Czy to znaczy, że są ważniejsze od lekarzy? – pytał inny komentujący, dodając, że choć bez wielu zawodów system nie mógłby funkcjonować, nie oznacza to automatycznie równorzędności kompetencyjnej.

Obawy o rozmywanie odpowiedzialności i bezpieczeństwo pacjentów

Szczególnie mocno wybrzmiewały głosy dotyczące bezpieczeństwa pacjentów oraz zakresu odpowiedzialności zawodowej.

– Technik jest tłem, bo ma za zadanie wspierać magistra. W krajach europejskich nie do pomyślenia jest, żeby technik lub jego odpowiednik udzielał porad medycznych – wskazywała jedna z farmaceutek, podkreślając różnice w przygotowaniu merytorycznym i odpowiedzialności prawnej.

Pojawiały się także obawy, że w praktyce ewentualne rozszerzanie roli techników farmaceutycznych może prowadzić do sytuacji, w której odpowiedzialność formalna nadal spoczywa na farmaceucie, mimo że nie zawsze uczestniczy on bezpośrednio w procesie wydawania leku.

W tle: wykaz A, orzecznictwo NSA i realia aptek

Część krytycznych głosów odwoływała się również do orzecznictwa sądów administracyjnych oraz praktyki kontroli aptek. Wskazywano m.in. na wyroki Naczelnego Sądu Administracyjnego dotyczące wydawania leków z wykazu A przez techników farmaceutycznych oraz na sprawy, w których brak farmaceuty podczas kontroli WIF nie skutkował cofnięciem zezwolenia aptece.

Zdaniem części farmaceutów takie interpretacje prawa – w połączeniu z rezygnacją przez apteki z usług farmaceutycznych czy obrotu lekami z wykazu N, mogą w dłuższej perspektywie prowadzić do dalszego ograniczania obecności magistrów farmacji w aptekach.

Kluczowe pytanie prawne: czy technik farmaceutyczny może mieć izbę zawodową?

W całej dyskusji często pojawia się pojęcie „izby zawodowej”, jednak rzadziej towarzyszy mu analiza prawna.

Warto podkreślić, że technik farmaceutyczny – choć od 2023 r. formalnie uznany za zawód medyczny – nie jest zawodem zaufania publicznego ani wolnym zawodem w ustrojowym znaczeniu tego pojęcia. Jego status prawny został ukształtowany w modelu administracyjnym, opartym na państwowym rejestrze prowadzonym przez Ministra Zdrowia, a nie na samorządzie zawodowym.

Konstytucja RP dopuszcza co prawda tworzenie „innych rodzajów samorządu” dla zawodów niebędących zawodami zaufania publicznego, ale takie struktury nie mogą sprawować pieczy nad wykonywaniem zawodu, nadawać prawa do jego wykonywania ani ograniczać dostępu do zawodu. Oznacza to, że ewentualna „izba techników farmaceutycznych” miałaby co najwyżej charakter reprezentacyjny lub opiniodawczy – nieporównywalny z kompetencjami samorządu aptekarskiego.

Dyskusja wokół postulatów techników farmaceutycznych pokazuje coś więcej niż tylko różnice interesów między dwiema grupami zawodowymi. Ujawnia brak spójnej wizji funkcjonowania apteki jako elementu systemu ochrony zdrowia oraz narastające napięcia wynikające z presji ekonomicznej, braków kadrowych i niespójnych regulacji prawnych.

Źródło: FB

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Zobacz więcej aktualności